|
Zapraszamy na pierwszy w historii Warszawy duchowy clubbing! Pure Party czyli impreza wolna od alkoholu i papierosa. Rozpoczynamy cykl wyjątkowych i energetycznych imprez. Muzyka, taniec, pozytywna energia, oryginalni ludzie i śmiech. Już 23 stycznia PO RAZ PIERWSZY W WARSZAWIE: Party, na którym można zaciągać się…świeżym powietrzem ;)
Co Cię spotka podczas imprezy:
- genialne sety world i spiritual music
- wegetariańska kuchnia
- owocowe drinki i chai
- dla chętnych sesja jogi dynamicznej
oraz
- taniec, taniec, taniec i…taniec
23 stycznia, magiczna Galeria Freta (ul. Freta 39), start godz. 20.00
Bilety w cenie 35 zł rezerwuj już teraz: info(at)pranaworld.pl Przeczytaj wywiad, który ukazał się w grudniowym magazynie Vege:
VEGE: Szklanka świeżo wyciskanego soku owocowego albo chai zamiast drinka, czy to w ogóle możliwe?
Michał Niewęgłowski: Oczywiście, że tak. Czy wiesz jak dobrze tańczy się po dobrze zrobionym chaiu? Sami bywamy na takich imprezach, wolnych od papierosów i alkoholu, choć na razie ograniczają się tylko do tzw. domówek. Taka zabawa generuje mnóstwo autentycznej radości. Coraz więcej ludzi tak się bawi…
V: Jakbyście ich opisali?
Małgorzata Haisig: To ludzie, których pragnienia wykraczają poza przysłowiową konsumpcję, eksploratorzy oryginalnych i ciekawych miejsc, podróżnicy, smakosze, wolni od nałogów. Właściwie wychodzimy naprzeciw ich i naszym potrzebom. Odkrywamy, czy nawet współtworzymy nowy trend, pod którym podpisuje się coraz więcej osób. Bez względu na wiek czy profesję.
V: Taki duchowy clubbing?
MN: Właśnie, świetnie powiedziane! Że też sami na to nie wpadliśmy.
V: Odnoszę wrażenie, że Pure Party to kolejny krok na fali sukcesów koncertów Devy Premal i Snatam Kaur?
MH: Kolejny i bardzo konsekwentny. Bo w przypadku koncertów, również po raz pierwszy na tak dużą skalę, ze sceny popłynęły dźwięki starożytnych mantr, choć we współczesnej aranżacji. Ta konsekwencja to nic innego jak prezentowanie wyjątkowej naszym zdaniem muzyki, która ma wartości dodane. Po koncercie ludzie wychodzili odprężeni, zrelaksowani. Byli bardziej „tu i teraz”, niż „wczoraj” lub „jutro”.
V: A jaka muzyka popłynie w czasie Pure Party?
MN: Przede wszystkim energetyczna, odpowiednia do tańczenia. Inspirowana różnymi kulturami świata tzw.: world music lub earth music. Dead Can Dance, Solace, ale również Prem Joshua i Jonathan Goldman w wydaniu klubowym czy Empire of The Sun.
V: A reggae?
MN: Reggae, porywające latino, czy nawet tango. Pojawią się na pewno współczesne wersje mantr stworzone dla odbiorcy ery szybkich obrazów przy których „odlecisz” lepiej niż w berlińskim klubie. DJ może zagrać też Boney M dla klimatu, kontrastu, na życzenie gości. Stawiamy na zabawę jakiej jeszcze nie było. Egzotyczny trans z pierwotną energią. Zasmakujemy tańca, ale będzie też chwila na medytacyjne wyciszenie. Spenetrujemy różne kultury muzyczne szerokim łukiem omijając komercję. Prawdopodobnie to pierwsza, tego typu, impreza w kraju.
V: Czego jeszcze mogą spodziewać się goście?
MH: Doświadczonego DJ-a, przepysznego, wegetariańskiego jedzenia rodem z książek kucharskich Joli Słomy i Mirka Trymbulaka, ciekawych występów muzycznych i mnóstwa innych niespodzianek.
V: Kiedy zatem pierwsze Pure Party?
MH: Już niedługo, 23 stycznia w niezwykle klimatycznej Galerii Freta. Imprezę otworzy muzyczno-cyrkowy performance z afrykańskim instrumentem udu w tle, a później tańce do białego rana. |