|
Pierwsze kroki w Indiach
Dzi¶ min±³ drugi dzieñ naszej wyprawy po Indiach. Pierwszy
up³yn±³ nam na zwiedzaniu Delhi, niestety raczej jak tzw. "prawdziwi tury¶ci".
Oznacza to, ¿e w jeden dzieñ trudno odnale¼æ w Delhi smak mistycznych Indii,
poruszaj±c siê po zabytkach nie starszych od naszych komunistycznych blokowisk,
które jednak wzbudzaj± powszechny zachwyt hinduskich turystów. W pierwszej
kolejno¶ci udali¶my siê do najwiêkszego meczetu w Starym Delhi, potem szybko
"zaliczyli¶my" Bramê Indii, nastêpnie budynki parlamentu, Qutab Minar - kompleks
ruin islamskich ¶wi±tyñ z ok.11-13 wieku, a na koñcu dotarli¶my do sklepu z
herbatami o najwy¿szej jako¶ci - jak zapewnia³ nas nasz mi³y przewodnik Abi.
Samo miasto nie jest zbyt zachêcaj±ce do d³u¿szego pobytu. Najciekawsze doznania
mieli¶my dzisiejszego poranka, kiedy tu¿ przed wypuszczeniem siê w dalsz± podró¿
w kierunku Jaipuru, zrobili¶my sobie krótk± wyprawê riksz± (dwuosobowy powóz
rowerowy, kierowany przez jednego Hindusa, powszechnie stosowany ¶rodek
transportu na ulicach zaludnionych miast i wiosek). Mieli¶my okazjê polawirowaæ
w±skimi uliczkami Starego Delhi, gdzie w koñcu dopad³y nas zapachy i widoki
typowego ¿ycia ubogiej czê¶ci spo³eczeñstwa. Potem wyruszyli¶my naszym mini
busem w dalsz± podró¿ do Jaipuru. Przez okna podziwiali¶my wiosenny, zielony
krajobraz nawet nie bardzo zaludnionych terenów, powolne i zarazem rozbiegane
¿ycie hinduskiej ulicy. Kobiety w kolorowych Sari (tradycyjnych strojach, tj.
ponad 5 m materia³u owiniêtego wokó³ cia³a), mê¿czy¼ni graj±cy po³udniow± por± w
karty, ch³opcy popychaj±cy wózki pe³ne przeró¿nych, zapewne niezwykle
u¿ytecznych przedmiotów, dziewczynki pilnuj±ce swojego rozlicznego m³odszego
rodzeñstwa i starszyzna podpieraj±ca ¶ciany kartonowych baraków. Wszystko to
dzia³o siê w temperaturze powietrza oko³o 35 C. Zima minê³a bezpowrotnie,
nadesz³a wiosna, a wraz z ni± rozkoszne "ciepe³ko". Noc± temperatura spada
jedynie do ok. 25 C. Taki przeskok z zerowych temperatur za¶nie¿onej Polski daje
siê odczuæ, choæ nasz klimatyzowany busik utrzymuje nas w ci±g³ym komforcie. Po
drodze zatrzymali¶my siê na lunch, tradycyjne hinduskie danie, Thali - obiadowy
talerz rozmaito¶ci. Bardzo dobre, choæ ja wci±¿ nie mogê siê doczekaæ smaków
kuchni po³udniowych Indii, Kerali, dok±d zmierzamy w drugiej czê¶ci naszej
wyprawy. Pod wieczór dotarli¶my do Jaipuru - Ró¿owego Miasta. Na razie wygl±da
imponuj±co i faktycznie ró¿owo. Na temat tego zak±tka Indii opowiem w nastêpnym
odcinku naszej "hinduskiej historii", jako ze dopiero jutro czeka nas wyprawa w
czasie…
*********
U ¿róde³ Ajurwedy
Docieramy do o¶rodka ajurwedyjskiego Dr.Franklin's Panchakarma and Research
Centre na po³udniu Indii, w stanie Kerala.
Pierwszy kontakt grupy lec±cej
bezpo¶rednio na Panchakarmê z hindusk± ziemi± mia³ miejsce w Delhi, podczas
miêdzyl±dowania. Wieczorny przejazd z lotniska do hotelu stworzy³ wstêpny obraz
hinduskiego klimatu, i jednocze¶nie natychmiastowe cudowne uczucie, ¿e oto
znale¼li¶my siê daleko od polskiej zimy. Powita³o nas przyjemne, wieczorne
mu¶niecie ciep³ego powietrza i zapach tutejszej ro¶linno¶ci przeplatany zapachem
tutejszego ¿ycia. Do hotelu dotarli¶my oko³o pó³nocy. I pomimo zmêczenia do¶æ
d³ug± podró¿±, mieli¶my zamiar udaæ siê na zwiedzanie stolicy Indii noc±.
Tubylcy odwiedli nas jednak od tego pomys³u, mówi±c, ze o tej porze miasto jest
ca³kowicie spowite ciemno¶ci± i nic nie uda nam siê zobaczyæ. Tak wiêc
pos³uchali¶my g³osu rozs±dku i w rezultacie zgodnie udali¶my siê na spoczynek,
nie mog±c doczekaæ siê poranka. Wszystko stanowi³o dla nas nowo¶æ, a ka¿da
chwila przynosi³a kolejne niespodzianki, warto dodaæ, i¿ niektórzy z nas czekali
na ten wyjazd ju¿ od kilku miesiêcy.
Rano ruszyli¶my w dalsz± podró¿ i
oko³o czternastej wyl±dowali¶my w Thrivandrum, stolicy stanu Kerala. St±d
czeka³a nas jeszcze przeja¿d¿ka autokarem do o¶rodka Dr. Franklina. Na szczê¶cie
trwa³a ona jedynie pó³ godziny. Po przekroczeniu bramy Shin Shiva, o¶rodka w
którym zostali¶my zakwaterowani, ujrzeli¶my cudown± przestrzeñ z widokiem na
oblany s³oñcem ocean. Wszyscy westchnêli: Jeste¶my w raju!
To fakt. O¶rodek wygl±da jak rajski ogród wpisany w palmowy
krajobraz. Domki, w których mieszkamy maj± wysoki standard, tu nale¿y dodaæ -
jak na hindusk± rzeczywisto¶æ. Na powitanie zostali¶my poczêstowani wod±
kokosow±, ze ¶wie¿ego kokosa, ¶ciêtego w tym - od dzisiaj naszym - palmowym
raju. Nastêpnie zaproszono nas do wspólnego sto³u osadzonego na piasku i
zaserwowano obiad i¶cie królewski. Dania zosta³y podane na palmowych li¶ciach, a
serwowali nam przystojni kelnerzy, nieco w±t³ej postury. Wszystko by³o tak, jak
by³o mo¿na sobie wymarzyæ.
Jak na hinduskie tempo i mentalne rozproszenie,
które czêstokroæ bierze siê omylnie jako "koncentracjê na obecnym momencie",
wszelkie procedury zakwaterowania itp. zosta³y zrealizowane niezwykle sprawnie.
Ju¿ po obiedzie wszyscy zostali¶my zdiagnozowani przez ajurwedyjskich lekarzy.
Ka¿dy dowiedzia³ siê jaki typ Dosha (tj. Prakriti - konstytucja psychofizyczna
cia³a) reprezentuje i jakiej energii ma obecnie w nadmiarze (tj. jaka jest jego
aktualna predominacja - Vikriti). Doktor przeprowadzi³ wstêpny wyk³ad na temat
Ajurwedy, a w szczególno¶ci tego, co oznaczaj± nasze Dosha i na czym bêdzie
polega³ proces ich równowa¿enia (proces Panchakarma).
Nastêpnego dnia
zosta³ przygotowany dla ka¿dego z osobna dwutygodniowy program zabiegów i
indywidualna dieta. Pocz±tkowo w grupie wrza³o jak w ulu od pytañ i domys³ów
wyra¿anych z przejêciem na g³os. Ka¿dy dzieli³ siê z innymi tym, jaka jest jego
Dosha, staraj±c siê znale¼æ w pozosta³ych uczestnikach osoby z podobn± do swojej
charakterystyk±. Potem nastêpowa³a wymiana zdañ na temat co i jak ka¿dy z
"ajurwedyjskich typów" mo¿e jadaæ, pikantnie czy raczej na s³odko, jakie
produkty s± w szczególno¶ci wskazane b±d¼ nie, jakie czekaj± go zabiegi przez
nastêpne dwa tygodnie. Wszyscy podjêli te¿ próby rozszyfrowania tajemnych nazw
dañ, które pojawi³y siê w naszych indywidualnych kartach menu. ¦miechu i zabawy
by³o przy tym sporo. Chocia¿ nazwy dañ w ¿aden sposób nie brzmia³y znajomo, to
ka¿dy z zapa³em podszed³ do nowego menu, które mia³o nam towarzyszyæ przez
nastêpne dwa tygodnie. Jedynie Bogu¶ w ka¿dej potrawie doszukiwa³ siê powi±zañ z
ju¿ utêsknionym ¿urkiem i kie³bask± z grilla.
Dzieñ z Panchakarm±
Godzina 6 rano.
Poranek rozpoczynamy medytacj± - to dla zainteresowanych i chyba nadmiernie
wypoczêtych. Joga rozpoczyna siê o 6.45. Na zajêcia stawiaj± siê niemal wszyscy.
Pomimo wczesnej pory ka¿dy przychodzi z du¿± doz± entuzjazmu, co wkrótce
potwierdza Soorya Ravi - nasz nauczyciel jogi. Codzienn± jogê rozpoczynamy
wspóln± intonacj± mantry OM i modlitw±, któr± wy¶piewuje Ravi. Taki pocz±tek
zajêæ wprowadza nas w stan medytacji i koncentracji, w³a¶ciwy podczas praktyki
asan. Zajêcia nie s± zbyt forsuj±ce, jako ¿e wiêkszo¶æ naszej grupy styka siê z
jog± po raz pierwszy. Natomiast ci, którzy praktykowali ju¿ jogê stwierdzaj±, ze
to zupe³nie inny styl prowadzenia zajêæ w porównaniu z tym, z jakim dotychczas
mieli kontakt w Europie. Ravi po¶wiêca du¿o czasu na relaks, podaje rytm, nadaje
tempo i prowadzi oddech w melodyjny sposób, równie¿ za pomoc± mantr.
Koncentracja na oddechu towarzyszy nam w ka¿dej chwili podczas wykonywania
asan.
Po jodze, w ciszy i w stanie wewnêtrznego skupienia, ponownie
witamy spojrzeniem s³oneczn± pla¿ê i rozleg³y po horyzont ocean. W my¶lach
pozdrawiamy Matkê Ziemiê, wielbimy Ojca w Niebie i dziêkujemy wszelkiemu
Stworzeniu za ten cudowny dar - raj na ziemi, w którym siê teraz
znajdujemy.
Chwilê potem udajemy
siê na wspólne ¶niadanko pod palmowym aba¿urem. Na stole wkrótce pojawia siê
kolorowa uk³adanka z soczystych owoców mango, papai, ananasów, arbuzów,
winogron, pomarañczy i bananów. Rzêdem ustawiaj± siê szklanki wype³nione po
brzegi sokami ze ¶wie¿ych owoców. Dla jednych ju¿ ta kolorowa mozaika stanowi
esencjê ¶niadaniow±, inni rozkoszuj± siê lekkostrawnymi ry¿owymi iddly (racuchy
przygotowywane na parze) lub dosa (placek) z kokosowym chutney i warzywnym
sambar, parzonym bananem z mase³kiem ghee lub te¿ zamawiaj± tosty czy p³atki
kukurydziane.
Póki co wszystko nam bardzo smakuje, choæ apetyty malej± z dnia
na dzieñ. Wspólnie zastanawiamy siê, jaka jest tego przyczyna. Z jednej strony
zapewne dzieje siê tak na skutek upalnej pogody i wystarczaj±cej dawki energii z
promieni s³onecznych. Z drugiej za¶, to zdecydowanie efekt Panchakarmy -
oczyszczania, które towarzyszy nam ka¿dego dnia.
Jeszcze chwila odpoczynku,
chwila relaksu na hamaku rozwieszonym pomiêdzy palmami, przechadzka nad ocean i
wkrótce otulimy siê ponownie cisz±, i zapadniemy w b³ogi pó³sen podczas cudownie
relaksuj±cych zabiegów.
Dla ka¿dego cos innego
Proces
Panchakarmy przebiega w gruncie rzeczy podobnie, choæ w zale¿no¶ci od kondycji i
postawionej diagnozy organizmu, zabiegi s± nieco zró¿nicowane. Niektórzy maj±
okazjê do¶wiadczyæ wykonywanego na cztery rêce pudrowego masa¿u Udvarthanam (w
szczególno¶ci Pitha i Kapha), inni (g³ównie Vatha) korzystaj± z niezwykle
skutecznych i magicznych zarazem zabiegów olejowych, maj±cych na celu
wspomo¿enie uk³adu nerwowego np. Shirovasthi, Dhara, czy dla nadwerê¿onych
stawów np. Elakizhi. Jak mawia nasz Bogu¶ "Cudownie zostaæ kurczakiem w potrawce
curry, je¶li przygotowaniem zajmuj± siê dwie piêkne hinduski", to adnotacja
dotycz±ca masa¿u pudrowego. Zio³owa mieszanka stosowana do tego zabiegu
przypomina wygl±dem i zapachem przyprawê curry, namiêtnie stosowan± w Indiach.
Masa¿ ten przeznaczony jest w szczególno¶ci dla osób, które pragn± pozbyæ siê
nadwagi. Faktycznie potrafi on zdzia³aæ cuda. Ju¿ po tygodniu, te wszystkie
osoby, które chcia³y zrzuciæ kilka kilogramów, osi±gnê³y taki w³a¶nie
efekt.
Niezwykle przyjemne okazuj± siê zabiegi typu Dhara
(masa¿ olejowy na trzecie oko), Pizhikil (masa¿ w k±pieli olejowej),
Njavarakizhi ("ry¿owy Pudding" czyli masa¿ stemplami zio³owo-ry¿owymi). Kilka
osób ju¿ mia³o szanse wypróbowaæ zabiegi typu Dhara w Centrum Ajurwedy w
Warszawie. To wspania³y zabieg przynosz±cy szereg korzy¶ci dla ca³ego organizmu.
Pizhikil i Njavarakizhi wiêkszo¶æ spróbowa³a po raz pierwszy podczas
Panchakarmy. Doznania fantastyczne! Pizhikil, k±piel olejowa, pozwala na powrót
do niemowlêctwa. Masa¿y¶ci dopieszczaj± nas jakby¶my byli ma³ymi ,,bobasami",
pomagaj±c u³o¿yæ nasze niemal bezw³adne ju¿ cia³a w drewnianej rynnie,
specjalnie przystosowanej do tego zabiegu. Polewaj± nas ciep³ymi olejami,
zachowuj±c przy tym bezwzglêdn± cisze, a my w miêdzyczasie odp³ywamy w tajemn±
krainê marzeñ i snu. Po zakoñczonym zabiegu wycieraj± nas, a resztki oleju
usuwaj± z nas palmowymi li¶æmi, poczym otulaj± nas w nasze codzienne stroje -
dopasowane do tutejszej aury zielone szlafroki.
Jeszcze inne, nowe zabiegi
czekaj± nas dopiero w przysz³ym tygodniu. Niestety ju¿ wiemy, ¿e nie bêdzie za
ka¿dym razem tak przyjemnie, jako ze musimy równie¿ do¶wiadczyæ
zio³owo-olejowych lewatyw. No có¿, czego siê nie robi dla zdrowego organizmu i
piêknego wygl±du…?
Wypowiedzi uczestników wyprawy do Indii
Gra¿yna : Po ¶niadaniu, podczas którego kelnerzy kr±¿± wokó³ nas ze
¶wie¿utkimi owocami, w³a¶nie ¶ciêtymi kokosami, sokami i daniami odpowiednimi
dla naszych Dosh, odpoczywam na hamaku w¶ród kokosowych palm. Jedno, co
przychodzi na my¶l automatycznie: jest cudnie! W dole (nasz o¶rodek po³o¿ony
jest na niewielkim wzgórzu) b³êkit oceanu, s³ychaæ jeszcze cichy o tej porze
szum fal i dono¶ny ¶wiergot ptaków, przerywany krzykiem… kruków. A wokó³
dziesi±tki kamionkowych donic z zio³ami i piêknymi kwiatami. Kwitn± ró¿e,
ja¶miny, anturium, storczyki. To chwila leniuchowania, jako ¿e za moment oddam
siê na dwie godziny w sprawne rêce moich hinduskich masa¿ystów. I to dopiero
jest Raj…!
Sylwia: Có¿, jest piêkniej, ni¿ siê spodziewa³am. Malowniczo po³o¿ony
o¶rodek, poranna joga z widokiem na ocean i namaszczanie cia³ olejami podczas
codziennych zabiegów ajurwedyjskich. To jest to, co misie lubi± najbardziej…
Jedzonko pycha, choæ nie spodziewaj siê miêsnych kotlecików. Ry¿ na tysi±c
ró¿nych sposobów, warzywa i owoce tworz±ce na talerzu kolorow± mozaikê. Nic
dodaæ, nic uj±æ… najlepiej do¶wiadczyæ samemu. To dzia³a!
Kasia: O¶rodek medycyny ajurwedyjskiej Shin Shiva, w którym jeste¶my ju¿ od
tygodnia, to cudowne, pe³ne spokoju i wyciszenia miejsce. Je¿eli kto¶
kiedykolwiek marzy³ o raju, to my w³a¶nie w nim jeste¶my. Szum pobliskiego
oceanu, widok rybaków szykuj±cych siê do po³owu, pozwalaj± na ca³kowity relaks i
oderwanie od naszej polskiej, domowej rzeczywisto¶ci. Dzieñ zaczynamy przed
wschodem s³oñca od zajêæ jogi. Nasz nauczyciel, jogin Ravi, to bardzo
interesuj±ca postaæ, bardzo ciekawie prowadzi zajêcia. Choæ dla pocz±tkuj±cych
mog± siê wydawaæ nieco forsuj±ce, powoduj±, ¿e nasze cia³a i umys³y s±
zrelaksowane, gotowe do rozpoczêcia dnia z w³a¶ciw± dawk± energii. Potem
zaczynamy zabiegi. Jedne sa bardzo przyjemne, np. masa¿e, k±piele olejowe,
dhara, a inne nieco mniej (wypró¿nianie i picie mleka z mase³kiem ghee), ale
wszystkie prowadz± nas do jednego celu - oczyszczenia organizmu z toksyn, które
osadza³y siê przez wiele lat. Oczyszczanie organizmu i odpowiednia wegetariañska
dieta prowadzi równie¿ do utraty wagi, co w moim przypadku jest bardzo znacz±ce.
Popo³udnia i wieczory spêdzamy bardziej przyziemnie, chodz±c na spacery w¶ród
hinduskich wiosek, po piaszczystej pla¿y, rozkoszuj±c siê powietrzem unosz±cym
siê znad morskich fal, prowadz±c spokojne, a czasami niezwykle zabawne dysputy.
Je¼dzimy te¿ na wycieczki w pobliskie okolice, jako ¿e na d³u¿sze wyprawy brak
czasu, ale tez i chêci po tak wyciszaj±cych zabiegach. Mieszkaj±c w¶ród
tubylczej ludno¶ci poznajemy ich zwyczaje, przygl±damy siê ¶wi±tynnym rytua³om,
ogl±damy ich codzienny trud. Podziwiamy za u¶miech, piêkne kolory i otwarto¶æ na
turystów. Teraz ju¿ wiem, ¿e te dwa tygodnie spêdzone w tym cudownym miejscu,
pozwol± mi na zrelaksowanie cia³a i umys³u oraz poprawienie kondycji ca³ego
organizmu. Bêdê mog³a ³agodniej patrzeæ na moje otoczenie, spolegliwiej na
mojego mê¿a i trójkê ma³ych brzd±ców. Zdrowy organizm pozwoli mi na realizacjê
wielu pomys³ów, na rado¶niejsze podej¶cie do ¿ycia jak równie¿ wiêkszy mój zapa³
do pracy. A to jest dla mnie najwa¿niejsze.
|